Jak zakochałem się w księżniczce:
Neolamprologus brichardi.

Zbyszek Włodarczyk

 

Zafascynowanie gatunkiem Neolamprologus brichardi (Księżniczka z Burundii) nastąpiło w momencie, gdy zobaczyłem dorodną sztukę na zdjęciu w jednej z książek o akwarystyce. Wtedy też dowiedziałem się czym jest akwarium biotopowe. Moja przygoda z N. brichardi zaczęła się po dosyć drastycznym dla każdego akwarysty zdarzeniu - nieznana mi bliżej choroba spowodowała śmierć wszystkich mieszkańców mojego akwarium. Pogrążony w smutku po utracie podopiecznych odkaziłem zbiornik i zalałem wodą, aby dojrzał. Los w taki właśnie sposób przyspieszył powstanie w moim akwarium biotopu z afrykańskiego jeziora Tanganika. I to wtedy ujrzałem księżniczkę w sklepie akwarystycznym - były to młode osobniki (3-4 cm). Jako że musiałem mierzyć siły na zamiary (mam akwarium 80l), postanowiłem kupić 3 sztuki. Już dwa dni później zobaczyłem jakie potrafią być piękne, ale i agresywne - trzecia z księżniczek została zabita przez parkę, która wcześniej się dobrała. Jakże pasuje tu określenie tego gatunku przez jednego z moich znajomych - "rzeźniczki". Potrafiły nawet zabić większego i pewnego siebie raka, którego zadaniem było uprzątanie resztek z dna. Podobnie było z osobnikami gatunku N. leleupi, które miały rozświetlić swoją jaskrawożółtą barwą moją Tanganikę - musiałem je wyłowić po trzech godzinach.

Księżniczka z młodymi.
fot.: Zbigniew Włodarczyk, (c) 2002
Niedługo później doczekałem chwili, na którą czeka każdy chyba akwarysta - tak, samiczka, niewielka jeszcze (ok. 4 cm) złożyła ok. 50 sztuk jajeczek, z których trzy dni później wykluły się młode. Gatunek N. brichardi wychowuje młode pokoleniowo, każde następne pokolenie pomaga w wychowie narybku. Tu zauważyłem ciekawe zachowanie, którego nie znalazłem w żadnym opisie Księżniczki z Burundii. Po paru dniach od wylęgu, kiedy młode zaczęły już pływać, spora ich część oddzieliła się od samicy i zajęła miejsce na terytorium samca i od tej pory on bronił młodych, a spod płetw mamy odpływało coraz to więcej rybek. Skończyło się na tym, że przy samiczce zostały dwie sztuki, a wokół samca pływało całe stadko.

Moim zdaniem księżniczki nie są trudne w hodowli, trzeba im tylko zapewnić warunki, w których będą chciały żyć i się rozmnażać. Gatunek ten potrzebuje dużo kryjówek, u mnie na podłożu piaszczysto-żwirowym poukładałem skałki piaskowca. Praktycznie od samego początku dno jest systematycznie przekopywane. Widzę jak silne są te ryby - potrafią w pyszczku przenosić naprawdę spore kamyczki. W przypadku małego akwarium (w moim przypadku 80l) trzeba się zdecydować na akwarium jednogatunkowe.

Z dnia na dzień moja fascynacja N. brichardi rośnie, kiedy widzę, jak ten wdzięczny gatunek rośnie i rozmnaża się. Jeśli Ty, Drogi Czytelniku, chciałbyś podglądać te niesamowite ryby gorąco Cię do tego zachęcam, bo wiem, że Ty też będziesz pod ich urokiem.


(c) Zbyszek Włodarczyk, 2002


Odwiedź również galerię ze zdjęciami księżniczek autora.