"Trofeus" i "ksenotilapia" - o poprawnym nazywaniu naszych tanganikańskich podopiecznych, cz. 2

 

Michał Pręgowski

Autor dziękuje Panu Profesorowi Jerzemu Bralczykowi za życzliwą pomoc i konsultację językową

 

Uważny czytelnik pierwszej części mojego artykułu poczynił już zapewne ważną obserwację: do tej pory mówiliśmy głównie o nazwach rodzajowych, zapominając o dużo istotniejszym, drugim członie każdej nazwy łacińskiej. Ów "drugi człon" pozwala wyróżnić gatunki z rodzaju, a także odróżnić je od siebie nawzajem. Pół biedy, gdy rybę nazwano na cześć jakiegoś badacza (o odmianie nazwisk za chwilę), gorzej, gdy druga część nazwy w jakiś sposób gatunek określa (np. multifasciatus znaczy wielopręgi). Dla naszego intuicyjnego nazywania ryb ich łacińskimi oznaczeniami jest to kolosalny problem. Postaram się to wyjaśnić na przykładzie.

A.compressiceps czeka na polską nazwę, która odda jego
urzekające piękno
W jednym z moich akwarium pływają dwa gatunki - Altolamprologus calvus i Altolamprologus compressiceps. Mogę nazwać je altolamprologusami, ale na pierwszy rzut oka widać, że nie jest to wystarczający wyróżnik. Sięgam więc do nazw gatunkowych i mówię o "kalwusach" i "kompresicepsach". Jest to najprostsze wybrnięcie z trudnej sytuacji, ale jakże niefortunne! Obie nazwy wyglądają nienaturalnie - szczególnie druga, mająca zresztą bardzo klarowny łaciński sens (ściśniętogłowy).
Przykład ryb z rodzaju Altolamprologus jest bardzo obrazowy. Podobnie przecież ma się sytuacja np. z ksenotilapiami, oftalmotilapiami, czy kallochromisami. Szczególnie istotnie rysuje się problem tych pierwszych, których jest kilkanaście gatunków. Ryby te powoli stają się w kraju popularne, a przecież trzeba je jakoś odróżniać! W takiej patowej sytuacji rodzi się potrzeba wykreowania prawdziwie polskiego nazewnictwa. Sam wyraz "ksenotilapia" jest, moim zdaniem, bardzo wdzięczny i nie wymaga zmieniania; potrzeba jednak polskich dookreśleń, które zastąpią nieco męczące nazwy gatunkowe: flavipinnis, ochrygenys, ornatipinnis, itd. Nie są to bowiem nazwy wpadające w ucho tak łatwo, jak "frontosa", "furcifer", czy "leptosoma" - określenia, które weszły już do potocznego języka.

Pamiętajmy o tym, że nazwa gatunkowa przekazuje zawsze jakieś dodatkowe informacje o rybie i może warto oddać sens znaczeniowy tej nazwy w języku polskim.

 

Nazewnictwo i antynazewnictwo

Łacińskie nazwy z reguły bardzo zgrabnie wpasowują się do naszego języka, jednak nie powinniśmy z zapożyczeniami przesadzać - nawet w przypadku nazw rodzajowych. "Trofeus" i "ksenotilapia" brzmią bardzo ładnie, jednak "greenwoodochromis" - dużo mniej. Wielu rybom (szczególnie tym o nieładnych nazwach łacińskich) można nadać bardzo ładne polskie nazwy, tylko trzeba nad tym popracować. Nowe określenia gatunków muszą być barwne i ciekawe, mieć w sobie to "coś", inaczej podzielą los dużej części polskich nazw, które wyszły z użycia, lub wręcz nigdy do niego nie weszły.
W tym miejscu posłużę się kolejnym przykładem: oto wielką popularnością cieszy się do dziś księżniczka z Burundi. Cóż to za majestatyczna, ale i urocza, świetnie działająca na wyobraźnię nazwa! Nic dziwnego, że ryby te mają stale wielu fanów, a ich polska nazwa żyje i żyć będzie.
Jedna z niewielu odmian trofeusa, do której od biedy pasuje nazwa
"czerniak ognisty"
Dla kontrastu pytanie: jaka ryba kryje się pod polską nazwą "czerniak ognisty"? Odpowiedź jest nieco szokująca. To... trofeus. I nie jest nawet istotna, rażąca dzisiaj, nieadekwatność owej nazwy - "czerniak" pochodzi bowiem z czasów, gdy o rodzaju Tropheus wiedziano w Polsce bardzo mało. Istotny jest fakt, że nazwa od samego początku była brzydka (mnie czerniak kojarzy się z rakiem). Nie pokrywającym braków, ale jednak plusem, jest natomiast obrazowość nazwy. Nietrudno domyślić się, iż hodowca (a raczej "hodowczyni") trzymała w swoim akwarium T. sp. black Bemba.
Trofeus miał nota bene w swej polskiej karierze jeszcze jedną nazwę - "pielęgnica brabancka". Określenia tego dotyczą niemal te same zastrzeżenia, co w przypadku czerniaka. Również i ta nazwa nie przyjęła się; akwaryści za wygodniejszą uznali formę łacińską i posługują się nią do dziś. Z tego też względu używałem przykładu trofeusa we wcześniejszych punktach artykułu.

Powyższa sytuacja pokazuje, dlaczego istotne jest nadawanie rybom nazw naprawdę żywych, działających na zmysły. Albo chociaż funkcjonalnych. Trzeba pamiętać, że "ulica" natychmiast odrzuca to, co nieefektowne lub trudne do zapamiętania; podchwycone będzie tylko to, co się z jakichś względów spodoba.

 

Bibliografia:
1. W. Doroszewski, H. Kurkowska, "Słownik poprawnej polszczyzny PWN", PWN 1973
2. W. Kopaliński, "Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych", PIW 1967 (I wyd.)
3. "Słownik wyrazów obcych PWN" pod red. J.Tokarskiego, PWN 1972
4. D. Ławniczak, "Czerniak ognisty", Gospodarka Rybna, 1974, s. 21-23
5. R. Pawlak, A. Adamski, "Pielęgnice jeziora Tanganika", BGA Science Publisher, 1992


Zgłębienie zasad językowych, które przynosi niniejszy artykuł, okazało się przydatne także dla nas, twórców Serwisu Tanganikańskiego. Wiele materiałów przygotowanych przez nas wcześniej zawiera, jak się okazało, niepoprawne formy nazewnicze. Będziemy je sukcesywnie zastępować formami poprawnymi - prosimy o cierpliwość i wyrozumiałość :-)


(c) Michał Pręgowski, 2000

Zdjęcia autorstwa Ada Koningsa pochodzą z jego książki "Back To Nature Guide to Tanganyika Cichlids", i zostały tutaj wykorzystane za jego zgodą.


I część artykułu "Trofeus" i "ksenotilapia" - o poprawnym nazywaniu naszych tanganikańskich podopiecznych