"Trofeus" i "ksenotilapia" - o poprawnym nazywaniu naszych tanganikańskich podopiecznych, cz. 1

 

Michał Pręgowski

Autor dziękuje Panu Profesorowi Jerzemu Bralczykowi za życzliwą pomoc i konsultację językową

 

Niemal każdy miłośnik ryb z jeziora Tanganika, rozpoczynający swoją akwarystyczną przygodę, wpada w spore zakłopotanie. Poznanie i zapamiętanie nazw najpopularniejszych ryb - naskalników, księżniczek i muszlowców, nie nastręcza trudności. Schody zaczynają się jednak wtedy, gdy adept stara się poznać kolejne gatunki; nagle bowiem okazuje się, że polskich nazw nie ma i trzeba operować łaciną.
Dlaczego tak się dzieje? Niestety - aktywność nazewnicza w Polsce datuje się głównie na lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte, później była zaś znikoma. Tymczasem rybami z Tanganiki na dużą skalę zainteresowano się niedawno, a proces sprowadzania nowych gatunków nabrał tempa w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych. W efekcie, polskich oznaczeń doczekały się tylko najwcześniej sprowadzone gatunki, głównie przedstawiciele rodzajów Lamprologus i Neolamprologus.
Dziś w naszych akwariach pływa kilkadziesiąt gatunków ryb z jeziora Tanganika, z których większość nie ma swoich polskich nazw. Problem ten nie dotyczy zresztą wyłącznie fauny Tanganiki.

 

Lectio latina

Najprostszym wyjściem z patowej sytuacji, gdy rybę jakoś nazywać trzeba, a po polsku nie ma jak, jest stosowanie nazw łacińskich. Łacina obowiązuje w nazewnictwie naukowym na całym świecie, jest stała, niezmienna i uniwersalna. Sięgamy do niej intuicyjnie. Problem w tym, że stosując nazwy łacińskie równie intuicyjnie staramy się wtłoczyć je w leksykalne reguły języka polskiego. Sam nieraz pisałem o uroczo przesiewających piasek "xenotilapiach", inni zaś o wymarzonych a jeszcze nieosiągalnych "ophtalmotilapiach"... Wszyscy popełnialiśmy błąd! Nazw łacińskich się nie odmienia.
Co więc zrobić w takiej sytuacji? Wyjścia są dwa - albo stosować nieodmienną, sztywną i nienaturalną formę łacińską ("mam w swoim akwarium dziesięć Xenotilapia"), albo na dobre spolszczyć wyraz łaciński. Dużo bardziej rozsądnym wydaje się rozwiązanie drugie - przystosować obce słowo do polskiej składni, wymowy i gramatyki. Jest to proste i wymaga niewielkiego tylko wysiłku poznawczego.
Zgodnie z regułami poprawnej polszczyzny, możemy hodować w akwariach:

  • ksenotilapie
  • trofeusy
  • oftalmotilapie
  • spatodusy
  • tanganikodusy
  • kallochromisy
  • itp.

Główną zasadą, o której trzeba pamiętać, jest, by nazwa była jednoznacznie polska i w mowie, i w piśmie. To dlatego trofeus nie mógł pozostać "tropheusem" - przy takiej bowiem pisowni, poprawne czytanie wymagałoby rozdzielania "p" i "h" (trop-heus), nie zaś łączenia tych liter w "f". Podobnie rzecz ma się ze "spathodusem" (poprawnie - spatodusem) i pozostałymi ww. rybami.
Cyprichromis leptosoma w pełni poprawnie może być nazywany
cyprichromisem
Jeśli chodzi o "cyprichromisy", "chalinochromisy", czy "eretmodusa", sprawa jest dużo prostsza, niż powyżej. Nazwy te brzmią bowiem tak samo po łacinie, jak i po polsku (gdy już zapożyczymy doń owe wyrazy), nie ma też różnic w pisowni. Odmienianie jest tu więc wolne od błędu i może być czynione bez obawy się o jego popełnienie.
Abstrahując od wszystkiego, co już powiedziane, warto pamiętać, by nie pisać spolszczonej nazwy ryby z dużej litery (o ile nazwa ta nie rozpoczyna zdania). W łacinie jest to normalny zabieg, zupełnie jednak obcy dla języka polskiego. Chcemy czy nie - musimy ksenotilapię traktować tak samo, jak karpia :-)

 

O nazwiskach słów kilka

Julidochromis regani nie ma nic wspólnego z byłym prezydentem USA
Niektóre nazwy gatunkowe ryb (rodzajowe rzadziej) pochodzą od nazwisk badaczy, których postanowiono w ten szczególny sposób uhonorować. Tropheus duboisi, T. moorii, Neolamprologus buescheri, Petrochromis trewavasae, Julidochromis regani i Tropheus brichardi to tylko niektóre z przykładów.
Gdy mamy do czynienia z taką sytuacją, nie pozostaje nic innego, jak odmienić nazwisko badacza - zgodnie z regułami języka polskiego. Niestety, błędna odmiana niektórych nazwisk (Moore, Dubois) była upowszechniana w polskiej literaturze akwarystycznej...
Na szczęście z dawien dawna piszemy o naskalnikach "Regana, Marliera i Dickfelda" - i piszemy dobrze. Wątpliwości pojawiają się dopiero przy odmianie nazwisk tych badaczy, którym "zadedykowano" ryby popularne w Polsce od niedawna.

Kiedy chcemy powiedzieć o gatunku Tropheus moorii, pierwsze, co przychodzi do głowy, to ilość jego wariantów barwnych. "Wariantów barwnych jakiej ryby? Noo... trofeusa moorii!". Niestety - taka forma, choć wygodna, nie jest dopuszczalna. Jeśli odmieniać, to całość; dlatego powinniśmy powiedzieć "trofeus Moore'a". Podobnie zresztą rzecz ma się z trofeusem Bricharda. Nazwisko Francuza czytane po polsku musi być zgodne z wymową francuską [briszarda]. To jedyna uwaga..
Nieco zamieszania wprowadza natomiast kolejny Francuz - niejaki Dubois. Nieliczne nazwiska francuskie, w tym z końcówką -ois, są nieodmienne. Przy wymowie na końcu znajduje się litera "a" [dibua] i nie ma potrzeby czegokolwiek dodawać. Tak więc hodujemy trofeusy Dubois, rozmawiamy o trofeusach Dubois, itd.
Ciekawostką jest natomiast nazwisko Trewavas. W Tanganice pływa petrochromis Trewavas... Ktoś uważny zapytałby w tym momencie: "a dlaczego nie Trewavasa?". To słuszne pytanie, bo tak być powinno. Oczywiście w przypadku, gdyby Trewavas był... mężczyzną :-) Jak się dowiedziałem zbierając materiały do tego artykułu, jest to kobieta - stąd brak odmiany po polsku. Końcówka w nazwie łacińskiej (-ae) jest zaś typowa właśnie dla rodzaju żeńskiego.
Inne nazwiska nie sprawiają większych problemów - np. szczelinowiec Bueschera (z braku w polskim alfabecie niemieckiego umlautu, nazwisko badacza zapisujemy przez "ue").

W drugiej części artykułu poświęconego nazewnictwu zajmę się kolejnymi problemami językowymi, przed jakimi staje akwarysta, a także dobrym i niedobrym nazewnictwem polskim.

 

Bibliografia:
1. W. Doroszewski, H. Kurkowska, "Słownik poprawnej polszczyzny PWN", PWN 1973
2. W. Kopaliński, "Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych", PIW 1967 (I wyd.)
3. S. Jodłowski, W. Taszycki, "Zasady pisowni polskiej", Ossolineum 1983
4. "Słownik wyrazów obcych PWN" pod red. J. Tokarskiego, PWN 1972
5. W. Kopaliński, "Słownik mitów i tradycji kultury", PIW 1987

 

Dalsze rozważanie na temat polskiego nazewnictwa ryb z Tanganiki znajdziesz w II części artykułu "Trofeus" i "ksenotilapia" - o poprawnym nazywaniu naszych tanganikańskich podopiecznych"


Zgłębienie zasad językowych, które przynosi niniejszy artykuł, okazało się przydatne także dla nas, twórców Serwisu Tanganikańskiego. Wiele materiałów przygotowanych przez nas wcześniej zawiera, jak się okazało, niepoprawne formy nazewnicze. Będziemy je sukcesywnie zastępować formami poprawnymi - prosimy o cierpliwość i wyrozumiałość :-)


(c) Michał Pręgowski, 2000

Zdjęcie autorstwa Ada Koningsa pochodzi z jego książki "Back To Nature Guide to Tanganyika Cichlids", i zostało tutaj wykorzystane za jego zgodą.