Hodowla Tropheusów i doświadczenia w leczeniu "bloat"

Javier Suarez Santana

 

Hoduję pielęgnice już 27 lat, wiele z tych interesujących ryb żyło i rozmnażało się w moich akwariach, ale żadne z nich nie pozostawiły po sobie tak silnych wrażeń, ani niezapomnianego wdzięku, jak Tropheusy. Zawsze trzymam jakieś ryby z tego rodzaju.

Moje pierwsze zetknięcie z tymi cudownymi rybami mialo miejsce 12 lat temu, dzięki innemu dobremu akwaryście (a obecnie mojemu przyjacielowi), Juanowi Carlosowi Nieto. Otrzymałem od niego trzy Tropheus moori "Chipimbi", dwa samce i samicę. Nigdy przedtem nie widziałem na żywo Tropheusów, i w tym pierwszym momencie zawładnęły mną. Zabrałem ryby do domu, do ich 400-litrowego akwarium, gdzie żyły razem z kilkoma młodymi Pseudotropheus zebra i P. lombardoi (gatunki pielęgnic z jez. Malawi - przyp. tłum.). Moje nowe ryby były dorosłymi osobnikami, o długości 12 cm, więc nie miały żadnych problemów ze zdominowaniem niewielkich Pseudotropheus.

Dotychczas te Tropheusy się nie wycierały, więc kiedy po kilku dniach znalazłem moją jedyną samicę z pyskiem wypchanym ikrą, nie mogłem w to uwierzyć! Cztery tygodnie później 8 maluchów pływało w akwarium. Od tego momentu byłem niemal całkowicie pochłonięty zbieraniem informacji o tych rybach.

Rok później otrzymałem stado Tropheus moori "Kasanga", które hodowałem i mnożyłem w moich akwariach. Kilka lat później ilość moich zbiorbników nie zwiększyła się, ale zwiększyło się zainteresowanie innymi gatunkami z jeziora Tanganika. Dlatego zdecydowałem się porozdawać moje Tropheusy i przez cztery lata nie miałem żadnego. Dwa lata temu zdecydowałem jednak powrócić do hodowli tych ryb.

Obecnie mam kilka dużych zbiorników, prawie wszystkie z pielęgnicami tanganikańskimi, oczywiście włącznie z Tropheusami. Trzymam je w trzech akwariach, bo są bardzo liczne, i nie chce doprowadzić do krzyżówek pomiędzy odmianami. Nie należy dopuścić do trzymania razem Tropheusów z tego samego gatunku, bądź o podobnym ubarwieniu. Zawsze staram się kupować co najmniej 8 ryb danego gatunku, czy odmiany, dzięki temu redukuję agresję. Obecnie posiadam następujące akwaria z Tropheusami: 500 litrow z Tropheus moori "Mpulungu", T. moori "Moliro", T. duboisi "Maswa" i T. brichardi "Kipili". Drugi, 400-litrowy zbiornik zamieszkują: Tropheus moori "Chaitika", T. brichardi "Mpimbwe", i T. sp. Ikola. Ostatni zbiornik ma 260 litrów i jest zamieszkany przez Tropheus moori "Kasanga" i T. sp. black "Rutunga".

Jak widać z powyższego zestawienia, mam dwie odmiany T. moori razem, ale nie sądzę, żeby rzeczywiście należały one do jednego gatunku, chociaż tak mówi literatura; ich ubarwienie różni się istotnie. Co więcej, obserwowałem często te ryby, nigdy nie próbowały się wycierać z przedstawicielem drugiej odmiany, a jedynie z własnymi pobratymcami. Ale pamiętać należy, że mam co najmniej 8 ryb z każdej odmiany, a ponadto obecnie dorasta narybek.

 

Zbiorniki, filtrowanie, żywienie.

Preferuję podłoże z drobnego żwiru, skały różnych rozmiarów w tylnej części akwarium, bez roślin. Niezbyt dobre są skały wulkaniczne, lub inne zerodowane, bo mogą powodować urazy u przepływających ryb, a także trudno jest im zeskubywać glony z powierzchni takich kamieni. Ponadto resztki pożywienia, odchody, i inne odpady mogą dostawać się w szczeliny, co ma zły wpływ na jakość wody. Wzrost glonów wspomaga oświetlenie dwiema świetlówkami dostosowanymi do hodowli roślin.

System filtrujący to jeden, lub dwa filtry kanistrowe o przepływie 1000 l/godz., wypełnione pokruszonymi muszlami, które działają jako bufor pH. Dzięki temu utrzymuję odczyn pH pomiędzy 8,0 a 8,2. Oczywiście w zbiorniku przerybionym jest znacznie trudniej utrzymać wysoki poziom pH, z uwagi na większą produkcję CO2 przez ryby. Odprowadzenie z filtrów kanistrowych podłączone jest do filtra zraszanego mojej konstrukcji, wykonanego z 3mm grubości szkła, o następujących wymiarach:
centymetry
1 boczna szyba 10 x 47
1 boczna szyba 10 x 50
2 szyby - przód i tył 50 x 60
szyba dolna (podstawa) 8 x 59,4

Ten filtr zraszany umieszczony jest na akwarium i wypełniony bio-kulkami, albo jakimkolwiek innych materiałem odpowiednim do rozwoju bakterii. Na tych kulkach umieszczona jest bawełna, lub gąbka, z kolei nad nią jest wylot z filtra, zwykle podziurkowana rurka z PCV. Ten drugi filtr jest bardzo użyteczny do napowietrzania wody, oraz usuwania CO2, co dodatkowo stabilizuje pH. Zawsze powinniśmy montować dwa filtry powerhead do każdego akwarium, zwykle zbiorniki z Tropheusami są przerybione, więc awaria jedynego filtra pod naszą nieobecność może spowodować śmierć ryb w przeciągu kilku godzin. Oczywiście dotyczy to także innych ryb. Ponadto, zalecałbym częściową podmianę wody w ilości 40% na tydzień, chociaż oczywiście zależy to od obsady i wielkości zbiornika.

Odnośnie żywienia, błędy w karmieniu omówię w dalszej części, gdy przejdziemy do "bloat". Tutaj omówię tylko, jak zazwyczaj karmię swoje ryby.

Żywienie Tropheusów powinno być rozważane razem z jakością wody, które to dwa czynniki uważam za kluczowe w powodzeniu hodowli ryb z tego rodzaju. Tropheusy to przede wszystkim wegetarianie, chociaż w naturze pobierają niewielkie ilości pokarmu zwierzęcego wraz z glonami. Trzeba to wziąć pod uwagę przy karmieniu tych ryb w akwarium. Młode ryby, do 7 cm długości, są najbardziej wrażliwe, dlatego na opiekę nad nimi trzeba zwrócić szczególną uwagę. Te młode ryby żywię wyłącznie suchym pokarmem płatkowym: TetraMin, TetraRubin i spiruliną O.S.I. cztery razy dziennie, oraz mieszanką krewetkową (shrimp mix) raz, lub dwa razy w tygodniu. Ponadto codziennie daję im liść surowej sałaty, która co prawda nie jest zbyt kaloryczna, ale zawiera witaminy i błonnik potrzebne dla prawidłowego funkcjonowania przewodu pokarmowego tych ryb.

Dorosłe Tropheusy sprawiają mniej problemów z mojego punktu widzenia. Mogą jeść prawie wszystko, ale należy pamiętać, żeby nie dawać im żadnego pożywienia pochodzącego od zwierząt ciepłokrwistych. Tylko mięso ryb, lub krewetki są odpowiednie dla żywienia DOROSŁYCH tropheusów, dwa do trzech razy w tygodniu, ale nie jako podstawowa dieta. Moje dorosłe ryby są karmione trzy razy dziennie tym samym pokarmem, co młode, dodatkowo 2-3 razy w tygodniu dostają Mysis, solowca, oczlika, lub mieszankę krewetkową.

 

"Bloat", co to jest, i jak to leczyć?

Ta groźna choroba była doprawdy czymś nowym dla mnie, gdy się pojawiła, bo wcześniej nie miałem z nią nigdy do czynienia. Po czterech latach przerwy w hodowli tropheusów, odbyłem podróż do Niemiec latem 1996 roku. Kupiłem kilka młodych ryb, po powrocie do domu były w dobrej formie. Kilka dni później jeden z nich przestał jeść. Przebywał w kącie akwarium, blisko powierzchni, a jego brzuch zaczynał się powiększać. Oddech stał się znacznie przyspieszony, a z odbytu wisiały cienkie, białawe odchody. W następnych dniach kolejne ryby zaczęły prezentować te same objawy, a po tygodniu zaczęły padać. Dwa tygodnie później zmarły wszystkie. Straciłem 24 ryby! Wtedy nie miałem pojęcia, co się stało. Mylałem, że jest to problem zakażenia bakteryjnego, więc próbowałem walczyć stosując Furanace w normalnych dawkach, ale bez rezultatu.

Według Dietera Untergassera, "bloat" może być wywoływana przez "wiciowca jelitowego z rodzaju Cryptobia, który atakuje wyłącznie przewód pokarmowy. Zakażone ryby wydalają białe odchody i zdychają w przeciągu kilku dni z rozdętymi brzuchami". Te dwa objawy są charakterystyczne dla bloat, ale mogą współwystępować z mniej stałymi symptomami, jak brak apetytu, czy kiwanie się. W rozdziale 4 Untergasser pisze o innej, podobnej chorobie, puchlinie brzusznej, gdzie opisuje coś interesującego: "wirus rzeczywiście infekuje ryby, ale bakterie również je nadkażają, mogą więc przez niektórych być uważane za pierwotną przyczynę. [....] Nawet bez żywiciela, bakterie mogą pozostać żywe i zdolne do reprodukcji przetrwać w podłożu. Jeżeli należą do fizjologicznej flory w akwarium, zdrowe ryby są na nie uodpornione. Stają się natomiast zjadliwe, gdy ryby są głodzone, żywione niewłaściwie, wychłodzone, zestresowane, lub długo transportowane. Gdy jedna ryba zostanie zakażona, wytwarza ona dużą liczbę bakterii, zakażając inne, powodując zatrzymanie zwiększonej ilości płynów w jamach ciała. [....] Ryba taka zwykle kiwa się w przód i w tył, tuż pod powierzchnią wody. Odruchy zwykle są osłabione, lub zupełnie zniesione. Okolica odbytu jest często zmieniona zapalnie. [....]. Śluzówka jelit jest uszkodzona i wydalana na zewnątrz; w badaniu sekcyjnym stwierdza się przezroczystą, cienką ścianę jelita, nerki są zapalnie zmienione, wątroba jest żółta, lub jasno brązowa, martwiczo zmieniona. Liczne bakterie obecne są w wątrobie, pęcherzu żółciowym, nerkach i jamach ciała. Leczenie jest możliwe tylko we wczesnej fazie. Chore ryby, i podejrzane o chorobę powinny być natychmiast izolowane i obserwowane".

W powyższym opisie można zauważyć wiele podobieństw do "bloat", i ja osobiście sądzę, że jest to ta sama choroba, jedynie w przypadku Tropheusów jest to złożona infekcja, bakteryjna i pierwotniakowa. Niektórzy autorzy wykazali, że stres powodowany przez transport ryb, lub przez dominacje innych ryb, wywołuje niekontrolowany rozwój kolonii wiciowców. Atakują one tkanką jelit uszkadzając ją, a potem dochodzi do wtórnego zakażenia bakteryjnego i całkowitego zniszczenia jelita.

Na podstawie powyższych rozważań jasne jest, że najważniejszą rzeczą jest prewencja "bloat". Obserwacja ryb po transporcie, usuwanie nadmiaru ryb, lub zmiana wystroju akwarium, gdy tego wymaga sytuacja, jest najlepszym środkiem unikania "bloat". Świeżo nabyte ryby powinny być umieszczone w akwarium kwarantannowym, pozbawionym większych kryjówek, żebyśmy mogli obserwować wszystkie ryby. W mniejszym akwarium, 100-150 litrów ryby jest łatwiej obserwować i leczyć, ponadto oszczędzamy pieniądze na chemikalia.

W przebiegu "bloat" próbowałem różnorakiego leczenia: Furanace, Clout, obydwa razem, Metronidazol, Minocyklinę, Terramycynę. Udało mi się uratować niektóre Tropheusy, ale straciłem większość. Poszukiwałem skutecznego leku w literaturze, wśród przyjaciół i właścicieli sklepów akwarystycznych, w internecie, ale nie byłem zachwycony wynikami tych poszukiwań. W końcu wybrałem się do Niemiec na wiosnę 1998 roku, i spotkałem z kilkoma sprzedawcami i hodowcami. Wtedy to zapoznałem się z jedynym jak do tej pory leczeniem, które, o ile zastosowane zostało odpowiednio wcześnie, ocaliło 100% moich chorych ryb. Oto wspomniane leczenie:

- 1 g. Metronidazolu na 100 litrów wody
- 2 g. Aquafuranu na 100 litrów wody (Furanace w podwójnej dawce jest również skuteczny).

Metronidazol kruszę na proszek, rozpuszczam w małej ilości ciepłej wody, i rozprowadzam po powierzchni wody w akwarium. Podobnie postępuję z Aquafuranem. Podłoże bakteryjne powinno być na ten czas usunięte z filtra. Ponadto dodatkowo natleniam wodę brzęczykiem. Zbiornik powinien się znajdować w spokojnym miejscu w domu, z dala od przejść.

Powyższe leczenie powinno być prowadzone przez trzy dni, następnie dokonujemy podmiany 40% wody. Po 3-4 dniowej przerwie, ponawiamy leczenie. drugie leczenie ma za zadanie likwidację pierwotniaków, które przetrwały w jelicie po pierwszym cyklu leczenia w postaci cyst, które są niewrażliwe na leki. Pomiędzy obiema fazami leczenia wskazane są codzienne podmiany wody.

Jak dotąd, stosując powyższą metodę leczenia, ocaliłem 100% moich ryb. Chciałbym również nadmienić, że korzystne jest dokonanie podmiany 40% wody w ciągu dwóch kolejnych dni przed i po leczeniu. Potem możemy z powrotem włożyć podłoże bakteryjne do filtra, izolować ryby jeszcze przez co najmniej miesiąc, wnikliwie je obserwując. Jeżeli tylko któraś z ryb przestaje jeść trzeba być przygotowanym do dalszego działania.

Przez cały okres leczenia, a także przez następne 4 tygodnie, żywię ryby wyłącznie spiruliną O.S.I. W cięższych przypadkach, gdy proces chorobowy jest zaawansowany, możemy spróbować bardziej agresywnego leczenia: 4 g Metronidazolu na 100 litrów wody i 2 g Aquafuranu na 100 litrów wody, zawsze napowietrzając dodatkowo zbiornik.

Ponadto, trzeba pamiętać, żeby nie przedłużać stosowania Metronidazolu, może być on groźny dla wątroby i nerek. Po drugiej fazie leczenia należy odczekać przynajmniej jeden tydzień, zanim terapię Metronidazolem ponowimy.

 

Podziękowania

Chciałbym podziękować kilku osobom za ich cierpliwość, wiedzę i pomoc: Adowi Koningsowi, Jessice Miller, Juanowi Miguelowi Artigaz, Mary Bailey, Paulowi Optenkamp z Verduijin Cichlids, Thomasowi Lepelowi z Mal-Ta-Vi, Malawi-Tanganjika-Aquarium z Grefrath w Niemczech.

 

Bibliografia

- Andrews C., A. Exell & N. Carrington, 1996, "The Manual of Fish Health"
- Konings A. et al., 1993, "Enjoying Cichlids", Cichlid Press
- Melke S., 1993, "Success with Cichlids from Lakes Malawi & Tanganyika", TFH Publications
- Staeck W. & H. Linke, 1994, "African Cichlids II. Cichlids from Eastern Africa", Tetra-Press
- Untergasser D., 1989, "Handbook of Fish Disease", TFH Publications
- Untergasser D., 1991, Discus Health, TFH Publications.

 

(c) Copyright 1998, Javier Suarez Santana. All Rights Reserved.

tłumaczenie: Tomasz Kwiecień


Od tłumacza: Javier Suarez Santana jest hiszpańskim biologiem od wielu lat hodującym ryby, m.in. z rodzaju Tropheus. Jest także moim i wikarego przyjacielem z listy dyskusyjnej "tropheus". Powyższemu artykułowi, oraz bezpośredniej korespondencji z Javierem zawdzięczam wczesne rozpoznanie "bloat" i skuteczne wyleczenie 100% moich ryb. Dzięki jego uprzejmej zgodzie, którą wynegocjował wikary, mogliśmy przetłumaczyć ten artykuł na język polski i umieścić na Serwisie tanganikańskim, a także wykorzystać fotografie ryb autorstwa Javiera.

Tomasz Kwiecień