Czy samiec jest niezbędny do odbycia tarła?

Ciekawe zachowanie Spathodus erythrodon

Marcin Mączka

 

Wymarzoną sytuacją jest, gdy w zbiorniku mamy rozmnażające się stado Tropheus czy tez Cyprichromis. Jest się również z czego cieszyć, jeśli w akwarium udaje się nam utrzymać zgodną parę N. brevis czy też Erethmodus cyanostictus. Co jednak robić, gdy pechowo w naszym zbiorniku pływają osobniki nie przepadające za sobą? Cóż, zawsze istnieje szansa, że z czasem instynkt rozrodczy weźmie górę nad wzajemnymi animozjami, i nasi podopieczni sprawią nam pewnego dnia niespodziankę.

Ale czy mamy taką szansę, gdy wśród naszych ryb są same samce? Tu raczej nie ma na co liczyć. Wydawać by się mogło, że w sytuacji, gdy w akwarium są jedynie samice, sprawa będzie analogiczna. I tu spotkać nas może ciekawa niespodzianka. Nie twierdzę rzecz jasna, że z takiego związku dochowamy się potomstwa. Co to, to nie, ale ....

Rzecz się tyczy Spathodus erythrodon. W moim zbiorniku pływają trzy sztuki tych niezwykłych rybek. Wiele by można było o nich powiedzieć, lecz jedno określenie do żadnej z nich nie pasuje. Żadna nie jest samcem. Są to trzy niezwykłej urody samiczki. Choć odróżnienie płci u tego gatunku może nastręczać wiele trudności, a o pomyłkę łatwo, nie mam co do tego wątpliwości. A to nie za sprawą mojej wiedzy czy doświadczenia w rozpoznawaniu płci spatodusów. Otóż wszystkie panie w jednoznaczny sposób zdeklarowały się w kwestii swego jestestwa wycierając się samotnie. Oczywiście czas inkubacji niezapłodnionej ikry nie przekraczał kilku dni. "Tarła" poszczególnych ryb odbywały się dość regularnie w odstępach ok. 3-4 tygodni. Nigdy jednak równocześnie. Zawsze według tego samego schematu.

Można było zauważyć wzrost agresywności jednej z samic. Dotychczasowy podział terytorialny zostaje zaburzony. Pojawienie się którejkolwiek z pozostałych samic w pobliżu upatrzonego kamienia zawsze kończyło się energicznym atakiem, a nader często długotrwałą pogonią za intruzem po całym zbiorniku. Jeżeli ktokolwiek myśli że Spathodus męczy się stosunkowo szybko, to jest w ogromnym błędzie. Ta, wydawać by się mogło dość niezgrabna rybka, ma w sobie ogromny potencjał, który w tym czasie często demonstruje.

Nigdy nie mijało więcej niż trzy dni jak agresorka rozpoczynała intensywne czyszczenie wcześniej upatrzonego i wybronionego kamienia. Jeszcze tego samego dnia podziwiać można było solowy taniec godowy i składanie ikry przez samotną samicę Spathodus erythrodon. Nie sądziłem, że ryby te mogą mnie jeszcze czymś zaskoczyć. I przyznaje się szczerze, że ich nie doceniałem.

Dziewczyny nigdy za sobą nie przepadały. Tolerowały się jedynie podczas karmienia, po którym szybko wracały do swoich rewirów. I tak do tarła kolejnej z samic, po którym następował czas względnego spokoju. Jakież było moje zdziwienie, gdy pewnego dnia w moim akwarium pływają nadal trzy spatodusy, ale dwa stanowią zgodną parę. Zachowanie, czysto książkowej parki. I gdybym nie wiedział że to samice, dałbym się nabrać, że to naprawdę dobrana parka "byczków". Nie musiałem długo czekać na kolejną niespodziankę. Model zachowania taki sam. Wzrost agresji w stosunku do trzeciej samicy. Wybór miejsca do odbycia "tarła" i ....

Tym razem nie płaski kamień lecz tylna pionowa ściana zbiornika. Do tarła podeszły obydwie samice jednocześnie. Taniec godowy "parki", w której kolejne koło na ścianie kończyło się złożeniem jaj przez następną z samic. Każda instynktownie łapała pojawiające się ziarna do pyszczka. W konsekwencji każda z samic nosiła ikrę złożoną przez partnerkę. Po "tarle" ryby przebywały w pobliżu siebie do momentu zakończenia inkubacji tj. ok. 3-4 dni. Potem sytuacja w akwarium powracała do pierwotnej konfiguracji terytorialnej. Takie "tarło" odbyło się już dwukrotnie. W obydwu przypadkach w tym samym składzie osobowym pseudopary. Trzecia samica nadal przystępuje do "tarła" samotnie :(.

 

Marcin Mączka, (c) 2000