Wyprawa w okolice Drezna, czyli w poszukiwaniu brakującej obsady zbiorników.

 

Bogdan Oklejak

 

Mapa (po kliknięciu uzyskasz powiększenie)
Wyjazd do hurtowni z rybami z afrykańskich jezior endemicznych Tanganika i Malawi, jak wszystkie wielkie wyprawy rodził się w bólach ;-))) Skład ekipy wyruszającej zmieniał się kilkakrotnie, aż wykrystalizował się w osobach:

  • Tomasz Kwiecień "Aapril" - kierownik ekipy i zarazem kierowca;
  • Marcin Mączka - główny specjalista, "ichtiolog" ekipy, "hamulcowy" ;-)));
  • Basia Brzezińska "Motley" - pilot ekipy (no, w końcu siedziała na miejscu pilota);
  • Bogusław Oklejak - no moja skromna osoba była jedynie fotoreporterem, no i drugim "hamulcowym".

Na miejscu tj. w Döbeln oczekiwał na nas i pilotował telefonicznie po samej miejscowości Krzysztof Biczysko "Krzycho" wraz z kolegą.

Ponieważ wyprawa szykowana była przez kilka dni, więc jak na ogół w takich sytuacjach bywa zaczęła się od zapominania podstawowych rzeczy:
1. Aparat fotograficzny - to moja sprawka - na szczęście Aapril to niedopatrzenie wyeliminował nadkładając drogi.
2. "Czy zamknąłem samochód?" - słowa Marcina w połowie drogi po aparat i oczywiście powrót w celu sprawdzenia (oczywiście był zamknięty).
3. Przyrząd optyczny potocznie zwany lupą, który miał pomóc w bezspornym rozpoznaniu poszukiwanego samca spatodusa - brak zauważony na terenie Rzeszy.

Głównym celem wyjazdu było:

  • zdobycie samców spatodusów (T.K. i M.M.);
  • zakup muszlowców (B.O.);
  • zakup innych ciekawych rybek (wszyscy).

Z uwagi na to, że wyjazd zaplanowany był w sobotę, musieliśmy dotrzeć do miejsca docelowego odpowiednio wcześnie z uwagi na to, że Niemcy to nie Polska i wszelkiego rodzaju sklepy w soboty czynne są raczej krótko, podobnie było z hurtownią Malawi und Tanganjika Zentrum Sachsen , która była czynna do 14:00. Dystans, który nas dzielił do hurtowni ze Szczecina wynosił około 350 km, i pokonaliśmy go w ciągu 3 godzin pomimo licznych robót drogowych na terenie Niemiec.

Trofciarnia - widok ogólny
Wpatrzony w trofcie...
Paletkownia

Sama hurtownia mieści się w niepozornym budyneczku w spokojnej miejscowości Döbeln na trasie Drezno - Lipsk. Pomieszczenia, w których jest usytuowana są raczej ciasne i ciemne, co w dużym stopniu utrudniło pracę fotoreportera. W środku 5 pomieszczeń wraz z korytarzem, zastawionych od podłogi po sufit baniakami. Jedno pomieszczenie z samymi trofeusami - raj dla miłośników tych ryb. Wymienianie wszystkich odmian trofeusów, które były w hurtowni byłoby bezcelowe, więc wymienię te, które rzuciły nas na kolana:

  • T. moori Kalambo - 21 DM
  • T.moori Ilangi !!!!!!! - 49 DM
  • T. moori Chilanga Red - 30 DM
  • T. sp. black - Bulu Point - 24 DM
  • T. sp. red Moliro - 30 DM

Ryby wielkości 5-7 cm, w większości już wybarwione. Po zażądaniu cennika dla sklepów, Polakom ryby sprzedawane są po znacznie niższych cenach. Ryby, które normalnie kosztowały 21 DM przy zakupie powyżej 10 sztuk można było kupić za 13 DM. Ilangi z uwagi na to, że nie były umieszczone w cenniku, Krzycho nabył za jedyne 29 DM za sztukę. Oczywiście znajdowały się tam również dorosłe trofeusy z odłowu (ceny w granicach 80 DM, do kupienia z cennika za 50 DM).

Neolamprologus similis
Lepidiolamprologus lemairii
W drugim pomieszczeniu również sama Tanganika. Licznie reprezentowane były muszlowce - coś około 7 odmian m.in. L. ocellatus gold (4 sztuki wylądowały w moim baniaczku po 9 DM za sztukę ;-))) ; L. lemairii !!! (6,20 DM za sztukę), N. multifasciatus (9,50 za sztukę), N. similis, N.brevis (12 DM za sztukę, ale rybki z odłowu). Wszystkie ceny muszlowców po cenie z cennika. Były również przepiękne Cyphotilapia frontosa, no i sporej wielkości stadko Xenotilapia papilio.

Trzecie pomieszczenie to korytarz, gdzie dominowało Malawi, ale i odrobina Tanganiki. W dwóch kolejnych pokoikach miesznka Tanganiki (wspomniane C.frontosa), Malawi, i organizmów morskich. Jeżeli chodzi o pozostałe gatunki ryb z Tanganiki wybór raczej był skromny. W związku z czym, zakup samców spatodusów okazał się niemożliwy.

No ale Aapril wypatrzył w zamian inny obiekt westchnień. Były to przepiękne Simochromis babaulti. Cena z lekka zwalała z nóg, jak to w wypadku większości ryb z odłowu - 69 DM. Ostatecznie z uwagi na dużą agresje tych ryb Aapril podjął jedyną słuszną w danym momencie decyzje - "będziecie moje po postawieniu nowych baniaków" - powiedział i zakupił milutkie stadko T. duboisi Maswa.

Cyphotilapia frontosa
Xenotilapia flavipinnis
Synodontis multipunctatus

Okazało się, że w sklepie z Tangą i Malawi znalazło się również miejsce dla dyskowców (w ostatnim pomieszczeniu) i odrobiny morszczyzny. Ceny dyskowców przed targowaniem wahały się w granicach 30-40 DM.

Oto dokładne namiary na hurtownię:

Malawi Tanganjika Zentrum Sachsen
Roßweiner Str. 20 Tel. (03431) 571972
04720 Döbeln/Sachsen

Powrót do Szczecina był miły i przyjemny, więc rybki w miarę szybko wylądowały w baniaczkach.


Tekst i zdjęcia: Bogdan Oklejak, maj 2001